TrumpRx: amerykański eksperyment, europejskie konsekwencje
Co platforma z USA mówi o przyszłości rynku farmaceutycznego w Europie i w Polsce? Na początku 2026 roku w Stanach Zjednoczonych ma ruszyć federalna platforma TrumpRx – rządowy serwis umożliwiający pacjentom dostęp do leków na receptę po cenach negocjowanych bezpośrednio z producentami, z pominięciem części pośredników.
W amerykańskich mediach temat budzi duże emocje: jedni widzą w nim próbę obniżenia cen leków, inni – polityczny symbol walki z systemem ubezpieczeń i menedżerami benefitów aptekarskich (PBM – amerykańscy pośrednicy zarządzający refundacją i cenami leków).
Z europejskiej perspektywy łatwo wzruszyć ramionami: “to problem USA, u nas to niemożliwe”. Tyle że TrumpRx nie jest tylko amerykańskim newsem. To raczej sygnał zmiany paradygmatu, który – w różnym tempie i formie – będzie oddziaływał również na Europę. W tym na Polskę.
Nie chodzi o kopiowanie rozwiązań 1:1. Chodzi o to, jak zmienia się rola pacjenta i jak musi na to zareagować branża farmaceutyczna.
TrumpRx – platforma czy manifest?
To infrastruktura, która skraca drogę między pacjentem a lekiem. Pacjent ma:
- zobaczyć konkretną cenę,
- zrozumieć, ile zapłaci bez ubezpieczenia,
- a następnie – po uzyskaniu recepty – zrealizować ją w prostym, przewidywalnym modelu.
Najważniejsze nie jest jednak to, jak dokładnie działa platforma, lecz to, jaką filozofię reprezentuje: pacjent ma być świadomym uczestnikiem rynku, a nie biernym odbiorcą decyzji systemu. To ta sama filozofia, na której od lat opiera się marketing direct-to-patient (DTP) w USA (w Europie formalnie jest on zakazany).
Europa mówi “nie”, ale rzeczywistość mówi “sprawdzam”
W Unii Europejskiej reklama leków na receptę do pacjentów jest co do zasady zabroniona. System opiera się na prostym założeniu: lekarz decyduje, pacjent stosuje się do zaleceń. Refundacja, regulowane ceny i silna rola państwa mają chronić pacjenta przed komercjalizacją terapii. Problem polega na tym, że rzeczywistość wyprzedziła regulacje.
Pacjent w Europie – także w Polsce:
- szuka informacji o chorobach i terapiach w internecie,
- porównuje leki i zamienniki,
- zna nazwy handlowe,
- pyta lekarza o “konkretny preparat”,
- coraz częściej płaci z własnej kieszeni – bo nie ma refundacji (nie chce czekać, korzysta z prywatnej opieki).
Formalnie nie mamy DTP. Faktycznie – mamy pacjenta, który zachowuje się jak konsument.
Polska: pacjent między refundacją a portfelem
Polski rynek jest tu szczególnie ciekawy. Z jednej strony mamy:
- silnie regulowany system refundacyjny,
- listy leków zmieniające się co dwa miesiące,
- duże znaczenie decyzji administracyjnych.
Z drugiej strony:
- dynamiczny wzrost prywatnych wizyt,
- rosnącą liczbę terapii nierefundowanych,
- pacjentów, którzy nie wiedzą, ile zapłacą, dopóki nie staną w aptece.
Brak transparentności cen to jedna z największych bolączek polskiego systemu z perspektywy pacjenta. I dokładnie w to miejsce “uderza” filozofia TrumpRx – nawet jeśli sama platforma nigdy do Polski nie trafi.
Pytanie NIE brzmi: czy w Polsce powstanie TrumpRx. Pytanie brzmi: kto pierwszy zagospodaruje potrzebę przewidywalności i informacji.
Co to oznacza dla firm farmaceutycznych w Europie?
TrumpRx nie zmienia europejskiego prawa. Ale zmienia sposób myślenia o rynku, również w globalnych organizacjach farmaceutycznych.
1. Od promocji produktu do edukacji pacjenta
Skoro nie można reklamować leku, rośnie znaczenie:
- disease awareness, czyli działań edukacyjnych skierowanych do pacjentów (zwiększają świadomość choroby, jej objawów, diagnostyki i konsekwencji – bez promowania konkretnego leku),
- edukacji terapeutycznej,
- narzędzi wspierających decyzje pacjenta (testy, checklisty, przewodniki).
To nie nowość – ale presja, by działać lepiej i mądrzej.
2. Transparentność jako przewaga konkurencyjna
Cena, dostępność, długość terapii, możliwe koszty “ukryte” – to tematy, których pacjenci oczekują dziś nie od państwa, ale od rynku.
Firmy, które potrafią jasno wyjaśnić pacjentowi ścieżkę leczenia i przygotować go na koszty, budują realne zaufanie. Powstaje ono dzięki współpracy z aptekami i systemami cyfrowymi, a nie dzięki klasycznej promocji kierowanej do lekarzy czy farmaceutów.
3. Pacjent jako długofalowy partner, nie jednorazowy odbiorca
Pacjent, który rozumie terapię i jej koszt, jest bardziej lojalny. To oznacza przesunięcie akcentu:
- z “przepisania leku” na “utrzymanie terapii”,
- z wolumenu na jakość doświadczenia pacjenta,
- z krótkoterminowej sprzedaży na długoterminową relację.
Czy to zmieni krajobraz rynku farmaceutycznego w Europie?
Nie. Nie będzie rewolucji. Nie zobaczymy europejskiego TrumpRx, legalnego DTP ani otwartej sprzedaży Rx bez lekarza. Ale będzie – i już jest – ewolucja:
- pacjent coraz bardziej świadomy,
- system coraz bardziej napięty kosztowo.
TrumpRx jest więc nie tyle rozwiązaniem, co ostrzeżeniem i inspiracją: jeśli system nie nadąży za pacjentem, pacjent zacznie szukać odpowiedzi poza systemem.
Wnioski
- TrumpRx to sygnał zmiany roli pacjenta, nie tylko amerykański projekt.
- Europa i Polska nie są odizolowane od tych trendów, nawet jeśli regulacje są inne.
- Przewagę zyskają ci, którzy zrozumieją, że informacja, transparentność i edukacja są dziś równie ważne jak skuteczność kliniczna.
Rewolucji nie będzie, ale krajobraz rynku farmaceutycznego już się zmienia.
Ilustracja wygenerowana za pomocą https://sora.chatgpt.com/
Bądź zawsze na bieżąco!
Otrzymuj aktualizacje na temat najnowszych rozwiązań i nowinek z branży!