Po wydaną w języku polskim przez Arkady książkę Donalda A. Normana (został uznany za ojca terminu UX po tym jak pracując w Apple Computer nazwał się Architektem User Experience) „Wzornictwo i emocje Dlaczego kochamy lub nienawidzimy rzeczy powszednie” sięgnęłam z nadzieją na pasjonującą lekturę poszerzającą moją wiedzę na temat użyteczności i projektowania.

I faktycznie tak było przez pierwsze kilkadziesiąt stron, gdzie autor, jako posiadacz trzech nie do końca użytecznych imbryków, odchodzi od kategorycznej pochwały użyteczności zawartej w książce „The Design of Everyday Things” i większe znaczenie przykłada do emocji. Wspomniane trzy imbryki zajmują u Normana widoczne miejsce w kuchni, chociaż na co dzień z nich nie korzysta. Jednak wiążą się one ze wspomnieniami, wywołują pozytywne emocje, każdy ma jakąś historię lub prowokuje do opowiadania historii. Parzenie herbaty w  nich to rytuał a nie codzienność. 

Często emocjonalne więzi są bardzo dobrze zaplanowane przez projektantów. Dobrym przykładem są reklamy Coca-Coli, które zawsze odnoszą się do silnych emocji – pierwszy pocałunek, sprzeczki pomiędzy zakochanymi, wartości rodzinne, czy Mikołaj rozdający dzieciom prezenty.

Czasem firmy, aby zbudować emocjonalne więzi z klientami opierają swój projekt o negatywne emocje. Przykładem jest sklep Diesla, którego wnętrza są odpychające, trudne w nawigacji. Celem jest sprawienie aby zagubiony klient wszedł w interakcję z pracownikiem, który jak Anioł Stróż poda pomocną dłoń i przeprowadzi przez nieprzyjazne miejsce. Da poczucie bezpieczeństwa. Ciekawy pomysł a co zaskakujące na swój sposób skuteczny.

Autor przytacza też ciekawe badania, które dowodzą, że atrakcyjne przedmioty działają lepiej. Dzieje się tak, ponieważ sprawiają one, że ludzie czują się lepiej korzystając z nich. Co z kolei sprawia, że myślą bardzej kreatywnie a dzięki temu lepiej rozwiązują problemy. Interesująca jest też teoria Normana odnośnie projektowania dla trzech poziomów percepcji – pierwotnego, behawioralnego i refleksyjnego. Zawiera kilka ciekawych przykładów (niestety z małą ilością i w dodatku czarno-białych zdjęć).

Natomiast cała dość obszerna część dotycząca robotów i sztucznej inteligencji zakończona konkluzją, że jeśli roboty połączą inteligencję z emocjami to pozytywny impakt będzie ogromny ale negatywne konsekwencje nie będą bez znaczenia, nie wciągnęła mnie zupełnie. Pomimo interesującego tematu to rozwlekłość stylu autora oraz liczne powtórki sprawiły, że ciągle sprawdzałam ile jeszcze pozostało do końca.

Ogólnie książkę wartą przeczytania czyni kilka interesujących spostrzeżeń zilustrowanych przykładami. Jednak wydaje mi się, że dałoby się to bardziej skondensować, co sprawiłoby, że lektura w całości byłaby przyjemniejsza. 

Kilka ważnych dla mnie myśli z tej książki zawarłam na poniższej wizualizacji.

Visual_Wzornictwo i emocje_Sylwia Fus

Tekst i zdjęcia: Sylwia Fus