TestingCup, czyli mistrzostwa Polski w testowaniu aplikacji, to największe krajowe wydarzenie dla testerów. Tegoroczna, piąta edycja imprezy, miała miejsce w sportowych przestrzeniach gigantycznego stadionu Energa Gdańsk (8-9.06). Wśród setek uczestników byliśmy również My – reprezentaci FarmaProm.

Decydując się na wybór lokalizacji tegorocznego TestingCup, chcieliśmy, aby ludzie poczuli ducha sportowej rywalizacji. Chyba się udało – cieszy się Joanna Moćko, event manager TestingCup, mistrzostw Polski w testowaniu oprogramowania. – W tegorocznej edycji wzięło udział blisko 500 osób. Z czego prawie 270 stanowią zawodnicy, reszta to uczestnicy konferencji i wykładów. Mamy prelegentów z Polski i zagranicy, m.in. USA, Holandii, a nawet Indii – wylicza.

My w Gdańsku gościliśmy w pięcioosobowym składzie. Dwaj testerzy aplikacji webowej FarmaProm Piotr Depta i Michał Dubiel startowali w zawodach w kategorii indywidualnej. Zajęli kolejno 14 i 23 miejsce. Ich koledzy, Marek Siewiorek z zespołu webowego oraz Tomasz Armata z teamu R&D, wybrali wyłącznie konferencje. Ja natomiast towarzyszyłem naszej ekipie z aparatem fotograficznym w rękach. Oto nasze wrażenia, opinie i komentarze na temat TestingCup 2017.

Marek Siewiorek

Na tegorocznym TestingCup najlepiej zaprezentowali się goście specjalni tacy jak: Peter Madsen, Maria Kedemo oraz Ben Simo. Opowiadali oni ciekawe historie ze swojego życia m.in. jak zbudowali łódź podwodną, jak za pomocą firebuga zhakowali amerykański system medyczny i wiele innych. Pozostali prelegenci byli znacząco ograniczeni czasowo, bo mieli zaledwie 30-45 minut na swoje przemówienia, co oczywiście przełożyło się na niski poziom merytoryczny. Z wykładów w których uczestniczyłem najbardziej utkwiło mi w pamięci wystąpienie Adriana Bala. Prezentował testy przy użyciu aplikacji JMeter. Sądzę, że jest to rozwojowa aplikacja, która miałaby swoje zastosowanie w naszej firmie. Pierwszy raz miałem okazję uczestniczyć w tak dużej konferencji i byłem pod wrażeniem całej organizacji, możliwości uczestnictwa w interesujących mnie wydarzeniach, zobaczenia pięknego obiektu. Do pełni szczęścia zabrakło bardziej profesjonalnych wykładów, w których prowadzący mogliby wyczerpać tematykę danego zagadnienia.

Tomasz Armata

Kolejna edycja TestingCup odbywająca się tym razem na stadionie Energa Gdańsk zapowiadała się świetnie i nie zawiodła. Jako uczestnik konferencji w pierwszy dzień pozostałem z lekkim niedosytem po jednej i to nietechnicznej prezentacji oraz panelu dyskusyjnym, który nie do końca zbiegł się z moim postrzeganiem roli testera. 

Niewątpliwym atutem było miejsce, w którym słuchaliśmy inspirującego wykładu Petera Madsena. Prelegent stał na płycie boiska podczas, gdy słuchacze siedzieli na trybunach. Robiło to dobre wrażenie. Nawet nagłośnienie było na dobrym poziomie. „Wszystko jest możliwe” jest dobrym, wydaje mi się, zdaniem, które podsumowuje tę prezentację. 

Panel dyskusyjny omawiał temat społecznej odpowiedzialności testera. Zgadzam się z tym, że tester powinien „głośno krzyczeć” jeśli widzi coś niepokojącego, ale też wydaje mi się delikatnie przesadzonym oczekiwanie od niego, aby pracując w firmie, która może np. naciągać na coś użytkowników, poszedł do prezesa tejże firmy i powiedział mu, że powinien zamknąć swój biznes. Pozwoliłbym jednak działać światu w duchu CSR (Corporate Social Responsibility) gdzie to już na etapie budowania strategii powinno uwzględniać się interesy społeczne.

Z racji sporej ilości wolnego czasu dnia pierwszego, zwiedziliśmy również piętro z wystawcami. Była to dobra okazja do poznania ciekawych ludzi oraz firm, które reprezentowali. Z pewnością na wspomnienie zasługują dziewczyny z JLabs oraz NBC, które z tego miejsca pozdrawiamy:) Sporo emocji dostarczyły również wszystkim losowania nagród. I tak, my też nie lubimy pana, który wygrał LEGO Mindstorms:(

Pierwszy dzień Testing Cup’a kończyła impreza integracyjna. Na dobry początek oglądnęliśmy niesamowity pokaz ogni popijając jeden z dwóch darmowych drinków, które dostawał każdy uczestnik. Nie trzeba było też długo czekać aby parkiet się zapełnił. Stało się to za sprawą świetnego DJ’a. Poruszył chyba każdego, który postanowił ten wieczór spędzić wraz z testerską bracią. Ci, którym nie udało się wcisnąć na parkiet oddawali się niekończącym się dyskusjom. Aby następnego dnia maksymalnie wykorzystać konferencję nie zostaliśmy do końca. Wychodząc po północy żegnaliśmy wciąż pełny parkiet.

Drugiego dnia przybyłem na Energa Arenę pełen nadziei na dobre testerskie prelekcje. Z wszystkich wykładów na których miałem okazję się pojawić chciałbym wyróżnić dwa.

Łukasz Rosłonek – „Make testing fun again – QA in Continuous Delivery process”. 

Łukasza miałem przyjemność posłuchać już parę razy, m.in. na tegorocznej krakowskiej konferencji SkładQA. Zawsze byłem zwolennikiem mocno technicznego podejścia do testowania, gdzie tester nie boi się zajrzeć do bazy danych czy zrobić code review przez co wydaje mi się, tak dobrze słucha mi się Łukasza. Najmocniej z całej prezentacji zostało mi w głowie podejście „Shift left”, które po raz kolejny przekonuje, że „testy” nie zaczynają się po code review. Można z tego wyciągnąć jeszcze dalej idące wnioski niż po równie dobrych słowach, które padły podczas prezentacji Łukasza na SkładQA – „Testowanie oprogramowania zaczyna się od code review”.

Adrian Bala – „Testowanie Web API w integracji ciągłej”. 

Bardzo fajnie słucha się człowieka, który jak Adrian, kocha to co robi i wkłada w to tyle energii. Tematem przewodnim były testy aplikacji w architekturze REST’owej. W FarmaProm jestem mocno zaangażowany w projektowanie i testowanie serwisu dostarczającego i odbierającego dane z naszych aplikacji mobilnych IZI dlatego temat jest dla mnie dość bliski. Prezentacja w znacznej części była pokazem możliwości JMetera wpiętego w jenkinsowego job’a odpowiadającego za Ci (Continous Integration). Duży plus ode mnie za dane testowe trzymane poza framework’iem testowym co dla mnie jest bardzo ważne, aby w razie potrzeby przenieść się na inny framework. Kto wie, może ten wykład skłoni i mnie do wypróbowania JMetera jako zamiennik za SoapUI?

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o bardzo dobrej organizacji konferencji. Z wszystkich Testing Cup’ów Gdańsk to dla mnie zdecydowany faworyt. Stadion Energa, klub Atelier i polskie morze, to genialne połączenie, które załoga TestingCup wykorzystała do cna. Dostępne na miejscu, wliczone w cenę przekąski, soki, kawa i bardzo dobre obiady w obydwa dni pozwalały nie myśleć o głodzie i maksymalnie skupić się na wykładach. Wielkie, wielkie dzięki dla Asi i całej ekipy za tak świetne wydarzenie. Do zobaczenia za rok!

Michał Dubiel

Jak oceniam tegoroczne wydarzenie? Było ok, ale rok temu było znacznie lepiej…

Zawody

Szczerze powiedziawszy w kwestii samych zawodów mam mieszane uczucia. Z jednej strony organizacja stała na wysokim poziomie – każdy zawodnik posiadał własne biurko z kablowym dostępem do internetu. Z drugiej… same mistrzostwa oceniam dość negatywnie. Dlaczego taka opinia? Nie, nie dlatego, że poszło mi słabo. To, co rok temu zmotywowało do ciężkiej i uważnej pracy, teraz gdzieś uciekło. Największym błędem w mojej ocenie po stronie organizatorów była rezygnacja z punktów ujemnych. Taka decyzja sprawia, że w żaden sposób nie jesteśmy karani za niejednokrotnie bezsensowne zgłaszanie błędów. Co więcej, jesteśmy wręcz zmuszani do raportowania jak największej ich ilości. W końcu każda kolejna, zgłoszona przez nas usterka może dać nam co najmniej 1 punkt, a niczego nie stracimy. Czy tak powinno wyglądać testowanie? Drugim problemem była dokumentacja. Nie podlega testom, ale równocześnie zawiera sporo błędów i nieścisłości. Czy to, że w instrukcji widnieje jeden skrót klawiszowy, a w aplikacji inny, który jest znacznie bardziej odpowiedni pod względem funkcjonalnym, jest błędem? Czy powinienem to zgłosić, skoro dokumentacja jest „wyrocznią”? A co w przypadku, gdy aplikacja różni się od dokumentu, ale dzięki tej właśnie różnicy jest spójna? Tak, opis programu w wielu miejscach nie był poprawny, co tworzyło zapytania: „zgłaszać to jako bug, czy nie?”.

Konferencje

Jak w powyższym przypadku, tegoroczne wykłady również odbiegały poziomem od zeszłorocznych w dość dużym stopniu, niestety na niekorzyść. Owszem, znajdzie się kilka perełek, które równocześnie uczyły i rozśmieszały. Były jednak również i takie, które niestety mimo chęci, nawet nie zapadły w pamięć i ciężko cokolwiek na ich temat napisać. Na zdecydowane wyróżnienie zasługują 2 prezentacje:

1. ”From the ocean floor to space” prowadzona przez Petera Madsena

2. ”An Incredible Mess” przygotowana przez charyzmatycznego Bena Simo

Co w nich było niezwykłego? A cóż ciekawego jest w budowaniu i testowaniu łodzi podwodnych czy rakiet balistycznych? I chyba każdy z nas kiedyś został okrzyknięty przez rząd swojego kraju „utalentowanym hakerem”. Niezwykły humor oraz podejście do tematu przez obu panów sprawiło, że słuchało się ich z wielką uwagą, zainteresowaniem i niesamowitą przyjemnością. Można próbować przytoczyć co bardziej zabawne/interesujące fragmenty ich wypowiedzi, ale nie oddadzą prawdziwego klimatu wystąpień, które trzeba było usłyszeć na żywo. W kwestii pozostałych konferencji nie oceniam ich negatywnie, aczkolwiek mając w pamięci zeszły rok, oczekiwania były znacznie większe od tego, co zostało zaprezentowane. Niemniej jednak gratulacje należą się wszystkim, którzy postanowi poświęcić swój czas, żeby stanąć przed tak licznym gronem i podzielić się swoją wiedzą.

Podsumowując: Czy za rok pojadę na kolejne zawody? W tym momencie ciężko powiedzieć. Pozostaje tylko liczyć, że zostaną wyciągnięte pewne wnioski i następnym razem będzie tylko lepiej.

Piotr Depta

Jako że brałem udział tylko w pierwszym dniu TestingCup’a, dla mnie TestingCup równa się zawody, a za nie organizatorom należy się duży plus. Niewiele jest rzeczy do których można by się przyczepić. Naprawdę, pełna profeska! Jednak gdyby szukać minusów na siłę, to instrukcja dla zawodników mogłaby być udostępniona wcześniej, bo kto czyta instrukcje kiedy można już testować, a zegar tyka? Drugi lapsus, to możliwość zakwestionowania wyników komisji i odwołania. W teorii fajny pomysł i wyciągnięcie ręki do zawodników, a w praktyce nie do końca trafne rozwiązanie jeżeli ktoś brał udział tylko w jednym dniu wydarzenia. Jednak gdyby przymknąć oko na te narzekania klaruje się obraz naprawdę profesjonalnego eventu z fajnym systemem oceniania i wysokim poziomem. Właśnie… tegoroczny Mr buggy stanowił duże wyzwanie, a konkurencja była silna, choć w kategorii indywidualnej frekwencja nie dopisała. 

Koniec końców wszystko często się sprowadza do tego czy jest się zadowolonym z swojego wyniku czy nie. Dla mnie wyszło, że jest OK. 14 miejsce może nie powala, ale bliżej z niego do pierwszego niż ostatniego, więc jak na pierwsze zawody wyszło przyzwoicie.

Poza zawodami brałem udział tylko w jedynym wykładzie poprowadzonym przez Petera Madsena. Pan naukowiec i Kapitan Nemo w jednej osobie, który jak sam twierdził, nigdy nie dorósł. Z jego wystąpienia zapamiętałem dwie rzeczy: żeby nigdy nie słuchać dorosłych i że lepiej nie testować na produkcji – czytaj: pierwsze nurkowanie Petera. A tak serio, to świetny, motywujący wykład, mówiący jak ważne są własne marzenia i jak do nich dążyć małymi kroczkami. Jak to odnieść np. do testów? Lepiej przetestować łódź podwodną zanim się w niej zanurzymy.

***

Podsumowując, TestingCup, to wydarzenie, które z roku na rok rośnie w siłę. Cieszymy się, że możemy uczestniczyć w tym procesie, bo jego twórcy, czyli m.in. ekipa testerzy.pl, to ekipa pozytywnie zakręconych osób. Trzymamy kciuki za Wasz rozwój. Jesteśmy ciekawi, gdzie spotkamy się z Wami podczas TestingCup 2018. Do zobaczenia za rok!

Fotoreportaż: Mateusz Kamiński

Sprawdź też naszą relację z TestingCup 2016 – ZOBACZ