Inteligentny pulpit, który wyświetla się przed oczyma Tonego Starka, gdy ten wkłada kostium Iron Mana, czy cyfrowy świat Matrixa rodzeństwa Wachowskich, przestają być już tylko hollywoodzką fikcją. Choć zabrzmi to niewiarygodnie, zdaniem ekspertów zbliżamy się do momentu, w którym filmowe wizje staną się naszą codziennością.

Technologie VR (virtual reality – wirtualna rzeczywistość) oraz AR (augmented reality – rozszerzona rzeczywistość) coraz mocniej przeciskają się do mainstreamu. I właśnie tej tematyce poświęcona była konferencja “VR & AR Tech Summit”, zorganizowana w kosmicznych przestrzeniach Gremi Parku, dawnego Alvernia Studio w Nieporazie. W wydarzeniu wzięło udział ok. 400 osób. Wśród prelegentów znaleźli się specjaliści, naukowcy i przedsiębiorcy z Polski oraz Azji. 

Jedna ze ścieżek tematycznych poświęcona była VR i AR w medycynie oraz farmacji. My tworzymy IT dla farmacji, więc nie mogło nas tam zabraknąć. 

Dobrze, a więc po kolei: zastanawiacie się jaka jest różnica między VR a AR? Idealnie przedstawił tę dyferencję Artur Kurasiński, publicysta, bloger, znawca nowych technologii i fanatyk rozwoju technologicznego.

VR to Matrix (świat cyfrowy jako alternatywna rzeczywistość), a AR to Iron Man (nakładka na rzeczywistość): 

Obie technologie mogą mieć bardzo szerokie zastosowanie w kluczowych gałęziach przemysłu i gospodarki. Nic więc dziwnego, że inwestują w nie giganci tacy jak Facebook (Oculus), HTC (Vive), Google (Magic Leap) czy Apple (PrintSense). Mark Zuckerberg stworzył np. Facebook Spaces, aplikację VR umożliwiającą uczestniczenie w wirtualnych spotkaniach z przyjaciółmi-avatarami z całego świata, bez ruszania się z miejsca. Kosmos! Zobaczcie jak działa:

VR i AR jeszcze raczkują, lecz prognozy przygotowane m.in. przez Goldman Sachs, pokazują, że w najbliższych latach zyskają na popularności.

W ciągu niespełna dziesięciu lat, wartość rynku VR wzrośnie z 2,3 do 35 mld dol. To liczby, które przekonują – zaznaczył Grzegorz Hajdarowicz, założyciel i główny udziałowiec grupy kapitałowej Gremi, w której skład wchodzi m.in. Gremi Media (wydawca „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”) oraz Gremi Park. To właśnie tam powstaje nowe centrum VR i AR w Europie.

Dane nie pozostawiają złudzeń: rynek VR zdominowały gry komputerowe. I Pewnie dlatego nie brakuje innowacyjnych inwestycji w tym segmencie gospodarki. Kee Saik Meng, właściciel robiącej gry komputerowe firmy Mediasoft, promował ten segment rozrywki przekonując, że ma on szansę zdominować rynek e-sportu. Celem grupy (Havson Group), do której należy jego firma, jest otwarcie na całym świecie centrów rozrywki połączonych ze sobą wirtualną rzeczywistością, umożliwiającą graczom konkurowanie ze sobą na wirtualnych arenach.

Eksperci jednak podkreślali, że nie gry będą nakręcały rynek VR, lecz rozrywka oraz multimedia.

Jak widać, spory kawałek tego tortu przypada również medycynie. W tym przypadku technologie VI i AR mają zastosowanie już teraz. Mówił o tym m.in. doktor Adam Jurgilewicz, lekarz, przedsiębiorca, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Wirtualnej i Rozbudowanej Rzeczywistości w Medycynie.

W przypadku ochrony zdrowia musimy postawić granicę między gadżetem, a tym co praktyczne i użyteczne – wyjaśniał – VR wykorzystywany jest w medycynie i farmacji nie tylko w celach edukacyjnych.

Pozytywne przykłady VR w medycynie można mnożyć. Dzięki nowym technologiom młodzi lekarze już teraz mogą oswajać się z zawodem, począwszy od nauki anatomii w wirtualnym świecie (jak podkreślił jeden z prelegentów: guz w podręczniku anatomii wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości, VR umożliwia jego bardzo dokładną wizualizację), poprzez oglądanie nagrań operacji (często transmitowanych na bieżąco) za pomocą kamer 360, a skończywszy na symulacjach bardzo skomplikowanych operacji. Taki rozwój technologii nie tylko pozwala na wymianę wiedzy wśród lekarzy, ale ma realny wpływ na ratowanie życia ludzkiego. Dzięki wydrukom 3D i wielu symulacjom operacji przeprowadzonych w rzeczywistości wirtualnej, udało się np. przeprowadzić operację serca syjamskich bliźniąt zaraz po urodzeniu. VR odgrywa również ogromną rolę już na etapie badań prenatalnych. Dr hab. med. Marcin Wiecheć we współpracy z firmą z branży gier wideo G2A rozpoczęli pracę nad aplikacją ułatwiającą diagnostykę serca. Obecnie bardzo trudno jest prawidłowo zdiagnozować wady serca u płodów. Nowe narzędzie daje lekarzowi możliwość “obracania” sercem w wirtualnej rzeczywistości, a tym samym pozwala na lepsze zapoznanie się z możliwymi do wystąpienia wadami niż tradycyjne przekroje w książkach. Aby lepiej odzwierciedlić realia badania USG trwają prace nad stworzeniem… sztucznego brzucha.
Technologia VR jest również wykorzystywana do szerzenia wiedzy wśród pacjentów. Jeden z naszych klientów – Pfizer – stworzył aplikację, która podnosi edukację zdrowotną pacjentów, dzięki wysokiej jakości materiałom VR pomagającym lepiej zrozumieć przebieg choroby (zobaczcie TUTAJ)

Podczas panelu, specjaliści rozmawiali o szansach i zagrożeniach związanych z wykorzystaniem VR i AR w medycynie. Jak słusznie zauważył Mateusz Kierepka (MedApp) dużą rolę odgrywa tutaj odwaga lekarzy w używaniu nowych technologii. Nawet ci sceptycznie nastawieni do technologicznych gadżetów zmieniają zdanie, kiedy mogą na własne oczy zobaczyć, jak wiele AR i VR może wnieść w rozwój medycyny czy edukację przyszłych specjalistów (np. skrócenie czasu uczenia się jak zakładać szwy). Zagrożeniem dla powszechnego wykorzystania tej nowej technologii może być kiepskie pierwsze wrażenie, zwłaszcza jeśli ze względu na przepisy prawne lekarze mogą otrzymać do prezentacji tylko papierowe cardboardy, zamiast profesjonalnych okularów do VR. Jeśli podczas prezentacji aplikacji telefon wypadnie i się rozbije to jest to idealny przykład na słaby user experience. Dodatkowo, jak zauważył Michał Kurzalewski (Pfizer), możemy odtworzyć w wirtualnej rzeczywistości tylko to, co już znamy, a w świecie medycyny jest jeszcze wiele niewiadomych do odkrycia.

Czy zatem wizje wszczepionych w oko soczewek, które zmieniają ludzkie mózgi w komputery pełne gigabajtów cyfrowej wiedzy, to niedaleka przyszłość? Zobaczymy.

A może zamiast technologicznych gadżetów wystarczy nam nasza wyobraźnia:

Tekst: Mateusz Kamiński, Martyna Wnuk, Daniel Sumara